noc w Nervi, notte a Nervi, di Maria Konopnicka

https://poezja.org/wz/Maria_Konopnicka/25412/Noc_w_Nervi

Mie­sięcz­na ja­sność ci­cho kła­dzie się na fali,
Noc dy­szy uko­je­niem świe­tli­stej po­wo­dzi…
Tam, wśród srebr­nych tu­ma­nów, w księ­ży­co­wej dali,
Nie On-że to, nie Chry­stus po mo­rzu znów cho­dzi?

Oto za sto­pą Jego szlak świa­tła się pali…
Oto z rąk wy­cią­gnio­nych świt mo­dry ucho­dzi…
Oto się zbli­ża, ci­chy, do ry­ba­czych ło­dzi,
Kędy śpią spra­co­wa­ni i nędz­ni i mali…

Idzie, jak po roz­kwi­tłym bła­wat­ka­mi ła­nie;
Bia­łość szat Jego śnież­nych la­zur mo­rza trą­ca,
W prze­smut­nym licu nie­sie ci­che zmi­ło­wa­nie.

Wtem buch­nie jęk i sen­ne gło­sy: — »Pa­nie!… Pa­nie!«
Drży chmu­ra rąk wznie­sio­nych w przej­rzy­stość mie­sią­ca,
A po prze­pa­ściach mo­rza płacz bije i łka­nie. źródło.

………………………………

La luminosità mensile giace silenziosamente sull’onda,

La notte respira il sollievo di un’alluvione luminosa…

Là, tra le nuvole d’argento, nella lontananza illuminata dalla luna,

Non è Lui, non Cristo che cammina di nuovo sul mare?

Ecco, dietro il Suo piede, la Sua scia di luce arde…

Ecco, dalle mani tese fugge un’alba azzurra…

Eccolo che viene silenzioso ai pescherecci,

Dove dormono gli stanchi, i miserabili e i piccoli…

Cammina come una cerva fiorita di fiordalisi;

Il candore delle sue vesti nevose tocca l’azzurro del mare,

Il suo volto triste porta una misericordia silenziosa.

All’improvviso scoppia un gemito e voci assonnate: – ‘Signore!… Signore!’

Trema la nuvola delle mani alzate nella trasparenza del mese,

E sugli abissi del mare si sentono grida e singhiozzi.